Ostatnie posty

Modyfikacja statecznika w śmigłowcu serii Robinson - czy naprawdę jest konieczna?

Czy modyfikacja statecznika w śmigłowcu serii Robinson rzeczywiście jest konieczna?

To tak jakby zapytać czy warto zapłacić kilka tysięcy dolarów za statecznik, który ratuje życie.

Wszyscy operatorzy i właściciele śmigłowców Robinson R22, R44 oraz R66, którzy z pełną świadomością zrezygnowali z modyfikacji, można rzec, że latają na niezaktualizowanym statku powietrznym i szukają oszczędności na bezpieczeństwie swoim, pasażerów oraz otoczenia. 

Zaobserwowaliśmy, że piloci często koncentrują się na przesadnym minimalizowaniu wydatków, nie dbając o bezpieczeństwo swoje i najbliższych, kiedy zabierają ich ze sobą na pokład.

Robinson wprowadził nowy symetryczny statecznik poziomy w celu zwiększenia stabilności przechyłu w locie z dużą prędkością i zmniejszenia ryzyka zjawiska tzw. uderzenia w maszt - mast bumping. Problem ten od lat dotyczy śmigłowców z dwułopatowym półsztywnym wirnikiem i był przedmiotem badań m.in. w USA, Nowej Zelandii i Australii. 

Po śmiertelnych wypadkach badanych przez Nowozelandzką Komisję ds. Badania Wypadków Transportowych (TAIC) w 2016 r. pojawiły się wątpliwości, czy za uderzenia w maszt odpowiada wyłącznie błąd pilota w warunkach niskiego przeciążenia (low-G), czy także cechy konstrukcyjne śmigłowca. Część ekspertów sugerowała, że specyficzna konstrukcja trójprzegubowego wirnika Robinsona może zwiększać podatność na to zjawisko.

Na zlecenie producenta, badania przeprowadził Uniwersytet Maryland w USA, których wyniki z symulacji i analizy łagodzenia skutków uderzenia masztem przedstawił w 2018 r. Symulacje nie wykazały, aby wirnik Robinsona był bardziej niebezpieczny niż inne konstrukcje. Jednak dalsze analizy ujawniły, że asymetryczny statecznik poziomy (umieszczony po prawej stronie ogona) istotnie zwiększa moment przechyłu w prawo przy nagłym odciążeniu wirnika co ma wpływ wcześniej wspomniany mast bumping. Dodanie symetrycznej powierzchni po lewej stronie znacząco ograniczyło ten efekt, co potwierdziły testy w locie.

Nowy statecznik przeszedł wymagający proces certyfikacji FAA oraz EASA. Firma podkreśla, że zmiana znacznie zwiększa margines bezpieczeństwa, ale nie eliminuje ryzyka uderzenia w maszt ani nie dopuszcza manewrów w warunkach niskiego przeciążenia. Robinson nadal zabrania takich manewrów i lotów z dużą prędkością w turbulencjach.

Producent zainwestował także w dodatkowe rozwiązania bezpieczeństwa, m.in. rejestratory wideo w kokpicie i rozwój systemów szkoleniowych.  Producent oferuje zestawy modernizacyjne do instalacji kamer oraz szeroki zakres szkoleń podnoszących kwalifikacje pilotów.

Podsumowując, konieczne jest wykonanie modyfikacji.  Apelujemy do wszystkich, którzy jeszcze nie zwiększyli bezpieczeństwa swojej maszyny, aby poszukali oszczędności w innym miejscu i zmodyfikowali statecznik niezwłocznie!

Dodano w: Helimot

Zostaw komentarz

Śledź nas na Facebooku